czwartek, 12 lutego 2015

In vino...


Krzew winny żyje tyle co człowiek, 
a najlepszy owoc daje w połowie swojego życia 
- czy to nie piękna i kojąca metafora?

Marek Kondrat

Od jakiegoś czasu interesuje mnie temat uprawy winorośli oraz winiarstwa w Polsce. Okazuje się bowiem, że możemy w tej dziedzinie pochwalić się pierwszymi osiągnięciami - powstają u nas profesjonalne winiarnie sprzedające własne wino, a część z nich oferuje również usługi enoturystyczne. Nie dzieje się to bez przyczyny - Polska ma w tej dziedzinie solidne tradycje - archeolodzy odkryli ślady pierwszych winnic w  Polsce okolicy Krakowa z ok. IX-X wieku. Co prawda proces uprawy nie trwał nieprzerwanie od tego czasu ze względu na uwarunkowania historyczne, ale jednak winnice istniały w naszej szerokości geograficznej, co dla niektórych może wydawać się zaskakujące (przyznam, że było takie dla mnie), bo najczęściej kojarzymy ich usytuowanie ze słonecznym południem Europy.


zdj.:winnica-uj.pl

Do napisania tego postu skłoniło mnie uczestnictwo w
 prelekcji jednego z najbardziej znanych i uznanych specjalistów z dziedziny winiarstwa w Polsce - pana Piotra Bosaka (m.in. autora strony winologia.pl), który bardzo pomógł mi uporządkować wiedzę w tym temacie.

Oto kilka wybranych informacji na temat winiarstwa w Polsce:

Przy zakładaniu winnicy w Polsce należy wziąć pod uwagę kilka istotnych czynników, które będą miały wpływ na charakter i styl przyszłego wina.
Pierwsza i najważniejsza z nich to wybór siedliska. Najlepiej wybierać miejsca, gdzie winorośle już wcześniej w danej okolicy występowały i po prostu miały się dobrze (zdrowo rosły). Winnice należy lokować jedynie na pagórkach i zboczach.

Następnie należy dobrać odpowiednią do klimatu odmianę winorośli. W Polsce sadzi się ok. 100 odmian, przy czym ok. 30 stosuje się najczęściej - należą tu m.in.: Riesling, Pinot Noir, Sibera, Rondo, Bianca, Muscat, Hibernal, Regent...
Powodzenie w uprawie wiąże się dalej z szeregiem decyzji, które spoczywają na właścicielu winnicy - chociażby z zakresu pielęgnacji winorośli, czy wyborze momentu rozpoczęcia winobrania. A o swoistym smaku wina z danego rocznika decyduje dodatkowo klimat jaki występował w sezonie poprzedzającym winobranie - temperatury, nasłonecznienie, ilość opadów oraz związane z tym ewentualne choroby roślin.

Jest to skomplikowany proces. Dodatkowo 
uprawa winorośli w Polsce obarczona jest dużym ryzykiem ze względu na możliwe duże spadki temperatury zimą - ta poniżej -30 stopni C jest dla winorośli zabójcza. Wspomnę jeszcze o kilku innych ograniczeniach, jak np. niski popyt na polskie wino (Polacy ogólnie piją jedynie ok. 3 litry wina na osobę w roku, gdzie dla porównania Litwini czy Łotysze spożywają już 7-8), wysoka cena wina (50-90 zł za butelkę) - wynika to z dość wysokich kosztów produkcji oraz jeszcze większych dystrybucji. Ponadto nie pomaga z pewnością brak doświadczenia w komercyjnej działalności winiarskiej czy liczne obwarowania prawne i administracyjne (ok. 400 stron przepisów unijnych do spełnienia) oraz wiążące się z tym liczne kontrole - ok. 40 w ciągu roku. 

Jednak jak się okazuje nie zniechęca to polskich winiarzy - obecnie w Polsce istnieje ok. 800 winnic o łącznej powierzchni ok. 700 ha, przy czym ok. 50 z nich zajmuje się produkcją wina komercyjnie. Największe skupiska winnic znajdują się w Dorzeczu Środkowej Odry (okolice Wrocławia, Zielonej Góry), w rejonie sandomierskim, w Małopolsce oraz na Podkarpaciu. 


zdj.2: winnica.milosza.com.pl

Co więc biorąc pod uwagę liczne ograniczenia, ryzyko i potencjalnie niewielkie dochody powoduje naszymi winiarzami? Jak się okazuje dla wielu małych i średnich winiarzy produkcja wina jest bardziej wyborem stylu życia lub kontynuacją rodzinnej tradycji i to te czynniki są ich motywacją w znacznie większym stopniu niż działalność dochodowa.

Winiarstwo to 'lifestyle'.... - sposób na życie, a
często w konsekwencji na stworzenie atrakcyjnej oprawy i poszerzenie gamy swoich usług powiązanych z winiarstwem - degustacji wina, usług restauracyjnych, hotelarskich. Przy okazji kontakt z klientem daje możliwość bezpośredniej sprzedaży wina z pominięciem wspomnianych wysokich marż dystrybutorów (osiągają często ok. 60 % wartości wina). A dla coraz większej grupy osób wyruszenie w podróż szlakiem pięknie usytuowanych winnic jest nie lada gratką - enoturystyka, według światowej organizacji turystycznej, to obecnie najszybciej rozwijająca się gałąź turystyki.

I jeszcze dwa słowa z własnego podwórka... U mojego teścia, w okolicach Wadowic, rośnie od lat piękna winorośl, każdego lata obficie owocuje, choć jedyna pielęgnacja jakiej ją poddajemy to wiosenne przycinanie. Została posadzona w tym miejscu w zasadzie przypadkowo, bez zgłębiania tajników jej uprawy.





Jedno pnącze a przysparza tak wielu różnorodnych atrakcji: dzieci w lecie chowają się w jego cieniu, robią tajne kryjówki, a przez pół sezonu jesienno-zimowego popijamy dzięki niemu sok winogronowy i smakujemy domowe wino - delektujemy się własnym ekologicznym produktem. 

Ostatnio próbowaliśmy policzyć ile lat właściwie ma ten krzew... Okazało się, że nie mało, bo ok. 30. W rodzinie jest jeszcze jeden wiele starszy, który sadził dziadek mojego męża - doliczyliśmy się, że ma ponad 60 lat... I nadal owocuje a wujek rokrocznie robi z niego naprawdę smaczne wino z dodatkiem aronii. 
Pewnie dlatego cytat Marka Kondrata przytoczony na wstępie jakoś szczególnie do mnie przemawia. Dodatkowo jest to roślina wymieniana w Biblii ponad 200 razy. To wszystko powoduje, że mam dla niej szczególny szacunek.

Domyślam się, że część z Was, zaglądających do mnie, też robi własne wina i traktuje to zajęcie hobbystycznie. Zachęcam Was również, aby spróbować te z polskiej winiarni, a jeszcze lepiej jeśli będzie taka sposobność - aby ją odwiedzić. Przyznam, że ja mam na to ogromną ochotę i jeśli do takiej trafię z pewnością podzielę się z Wami swoimi wrażeniami.



O winoroślach pisałam również w poście o Ogrodach Biblijnych. Możesz go przeczytać klikając tutaj.

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz być na bieżąco z kolejnymi możesz polubić Pomysłowy Ogród na facebooku lub dodać blog do obserwowanych.

sobota, 31 stycznia 2015

Zieleń w symbolicznej, trudnej roli...



Kilka dni temu obchodziliśmy 70-tą rocznicę wyzwolenia Auschwitz. Obejrzałam tego dnia utajniony dotąd brytyjski film dokumentalny o wyzwalanych obozach koncentracyjnych i trudno mi po nim dojść do siebie. Sporo o tym myślałam i pewnie dlatego przypomniałam sobie wizytę w Muzeum Żydowskim w Berlinie - muzeum o symbolicznej wymowie otaczającej go zieleni i samej architektury budynku.






Obiekt został oficjalnie otwarty w 2001 roku, zaprojektował go Daniel Liebeskind w kształcie nawiązującym do nieregularnej ściśniętej gwiazdy (rzut bryły jest taki jak ten wpisany w czerwony okrąg na zdjęciu powyżej).   





"Ogród wypędzonych" (Garten des Exils GesantGarden of Exile) znajdujący się przy budynku posiada charakterystyczną symboliczną instalację - 48 betonowych słupów, wypełnionych ziemią z Izraela (upamiętniających rok 1948, gdy Izrael uzyskał niepodległość)

Ogród pochylony jest pod kątem 12 stopni, co zdecydowanie zaskakuje zwiedzającego - jest to zamierzony zabieg mający na celu budzić skojarzenia nawiązujące do odczuć zdezorientowanych ofiar Holokaustu. Ze słupów wyrastają drzewa oliwne, które symbolizują nadzieję.



Widok z góry
Garten des Exils Gesamt” autorstwa I, PhilippN. Licencja CC BY-SA 3.0 na podstawie Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Garten_des_Exils_Gesamt.jpg#mediaviewer/File:Garten_des_Exils_Gesamt.jpg



Moją uwagę zwróciło jeszcze stojące samotnie drzewo, jakby utopione
w kamienistej nawierzchni.




Skojarzyło mi się to z samotnym, nieopisanym cierpieniem każdej pojedynczej ofiary wojny...
I z wielką pustką, pojawiającą się po tych trudnych przeżyciach, jak mówią Ci którzy tego doświadczyli.


Cynkowe ściany obiektu powodują, że odgrywa się na niej niesamowita gra świateł - byłam tam późnym popołudniem i zachodzące słońce tworzyło wyjątkowe refleksy. To również skłaniało do refleksji.











Pełna symboliki jest również nawierzchnia wokół obiektu - nierówna, poszatkowana, z wyboistymi fragmentami, można się na niej przewrócić...





Minimalistyczne środki wyrazu, jakie zastosowano przy tworzeniu tego miejsca, są według mnie bardzo trafne... 

Symbolika umieszczonych tam roślin jest bardzo czytelna... A skoro sprawdziły się w przekazie komunikatu wokół tak trudnego zagadnienia jakim jest Holokaust to trudno mi sobie wyobrazić temat, w którym nie podźwignęłyby tej roli. 
Czy zgadzacie się ze mną?




Przy pisaniu postu korzystałam z Wikipedii. Zdjęcia pochodzą z archiwum własnego za wyjątkiem jednego zdjęcia z podanym źródłem.

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz być na bieżąco z kolejnymi - dodaj mój blog do obserwowanych lub polub mój profil na facebook'u.




czwartek, 22 stycznia 2015

Złoto pod naszymi nogami...


Przyznam się, że miałam na ten post inny plan... Chciałam napisać o uprawie winorośli w Polsce... Ale to poczeka, bo w międzyczasie trafiłam na intrygujący artykuł na stronie organizacji Therapeutic Landscape Network o bardzo pozytywnej bakterii bytującej w glebie. 

To doskonała wiadomość dla każdego ogrodnika! i nie tylko :-)






Co prawda już kiedyś ten temat do mnie dotarł, wspominałam nawet o tym na moim ogrodowym facebooku - że podnosi poziom serotoniny, że poprawia samopoczucie, ale okazuje się, że może dużo więcej i jestem naprawdę zaskoczona, że ta bakteria działa AŻ TAK!

A jak?

Mary O'Brien, onkolog w Royal Marsden Hospital w Londynie, jako pierwsza ustaliła, że po zaszczepieniu chorym na raka płuc szczepu M. vaccae (wymawiane "emm vah-kay") objawy ich choroby ulegają poprawie, a dokładniej zaobserwowała, że bakteria ta powoduje:

  • zmniejszenie objawów raka,
  • zwiększenie witalności,
  • wpływa na poprawę zdrowia emocjonalnego,
  • poprawia możliwości poznawcze.

Odkrycie to zaciekawiło innych naukowców i bakteria trafiła pod lupę uczonych z Bristol University. Badano jej wpływ na leczenie raka, depresji klinicznej, Choroby Leśniowskiego-Crohna czy reumatoidalne zapalenie stawów. Powagę tych badań potwierdza zainteresowanie tematem światowej prasy (jak np. The Economist Bad is good).






Inna z kolei grupa naukowców, tym razem z Nowego Jorku dowiodła poprzez serię badań na myszach, że również samo spożycie tej bakterii (naukowcy przemycali myszom bakterie w maśle orzechowym) może mieć bardzo duży wpływ na organizm i objawia się szczególnie poprzez znaczną poprawę koncentracji i obniżenie poziomu stresu.

Z punktu widzenia ogrodnika to bardzo dobra wiadomość, bo oznacza ona, że pozytywny wpływ bakterii możliwy jest nie tylko poprzez iniekcję, ale i poprzez i normalny, codzienny kontakt z ziemią. W tej perspektywie również ryzyko skaleczenia podczas prac ogrodowych wydaje się mniejszym złem, mogącym przynieść potencjalnie spore korzyści ;-) (oczywiście po wykluczeniu zarażenia tężcem).

Także nie brońmy dzieciakom bawić się w ziemi czy błotku. Jak widać jest sporo prawdy w powiedzeniu: "brudne dziecko to szczęśliwe dziecko":-) 





Już miałam kończyć ten post, gdy trafiłam jeszcze na artykuł z wczorajszej Wyborczej właśnie o bakteriach glebowych... I sami poczytajcie - świeżutka sprawa:

Uczeni z Uniwersytetu Rockefellera odkryli w ziemi nieznaną dotąd bakterię produkującą potencjalnie bardzo skuteczny antybiotyk - tejksobaktynę. Zachęceni tym wynikiem zajęli się badaniem próbek ziemi z różnych stron świata. Odkryli m.in. na terenie Nowego Meksyku i Brazylii dwa różne naturalne związki chemiczne wykorzystywane do produkcji leków przeciwnowotworowych a na terenie poł.-wsch. Ameryki Północnej związek (podobny do ryfamycyny), który będzie można wykorzystywać do leczenia gruźlicy (opornej na inne środki).

A to dopiero początek badań. Jako, że naukowcy nie mogą samodzielnie objechać całego świata w celu pobrania próbek można im w tym pomóc biorąc udział w badaniu. Wystarczy wypełnić krótką ankietę na stronie projektu "Drugs from Dirt". Każda osoba, której próbka zostanie wykorzystana do analiz otrzyma dokładny opis profilu mikrobiologicznego swojej ziemi. Przy okazji zgłoszenia proszeni będziemy o odpowiedzenie na pytanie np. kim jesteśmy. Mamy wybór czterech odpowiedzi - klasą szkolną, przyrodnikiem, pasjonatem ogrodnictwa ekologicznego, a może najbardziej niesamowitą indywidualnością na planecie... Oj, miałam problem z wyborem odpowiedzi ;-), bo swój udział w badaniu już zgłosiłam!







Naukowcy porównują swoje badania do poszukiwania złota, bo jak mówią w łyżeczce ziemi jest więcej mikrobów niż wszystkich ludzi na ziemi. Przy czym zaznaczają, że ich "złoto" jest wyjątkowe bo można je pomnożyć - geny pożytecznych bakterii, które kodują użyteczne białka mogą być powielone za pomocą nowych urządzeń do sekwencjonowania DNA. 





I kto by pomyślał, że w ziemi, potocznie często nazywaną brudem, może znaleźć się tak wiele lekarstw... Intuicyjnie trudno się temu dziwić skoro z gleby właśnie wyrasta tyle cudowności i smakołyków... Oj, pięknie mamy to wszystko urządzone :-)



I jeszcze mała, prozaiczna rada dla tych, którzy zamierzają wziąć sobie do serca powyższe wiadomości i w celu lepszego przyswajania wszelakich dobrych mikrobów zrzucić na wiosnę rękawice. Jak oszczędzić paznokcie? - wystarczy przed wyjściem do ogrodu wbić je w kostkę mydła, a brud nie znajdzie tam dla siebie miejsca.








Pozdrawiam i dziękuję za wizytę :-)

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz być na bieżąco z kolejnymi - polub mój profil na Facebooku lub dodaj bloga do obserwowanych.


Informacje czerpałam z artykułów:

http://www.healinglandscapes.org/blog/2011/01/its-in-the-dirt-bacteria-in-soil-makes-us-happier-smarter/
http://wyborcza.pl/1,75476,17286142,Leki_ukryte_w_ziemi.html

Zdjęcia wg kolejności:
graphicmania.net
http://www.pinterest.com/pin/224265256415216479/
ivillage.comhipsterdetails.tumblr.com
http://www.pinterest.com/pin/5207355793835789/
itsoverflowing.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...