czwartek, 22 stycznia 2015

Złoto pod naszymi nogami...


Przyznam się, że miałam na ten post inny plan... Chciałam napisać o uprawie winorośli w Polsce... Ale to poczeka, bo w międzyczasie trafiłam na intrygujący artykuł na stronie organizacji Therapeutic Landscape Network o bardzo pozytywnej bakterii bytującej w glebie. 

To doskonała wiadomość dla każdego ogrodnika! i nie tylko :-)






Co prawda już kiedyś ten temat do mnie dotarł, wspominałam nawet o tym na moim ogrodowym facebooku - że podnosi poziom serotoniny, że poprawia samopoczucie, ale okazuje się, że może dużo więcej i jestem naprawdę zaskoczona, że ta bakteria działa AŻ TAK!

A jak?

Mary O'Brien, onkolog w Royal Marsden Hospital w Londynie, jako pierwsza ustaliła, że po zaszczepieniu chorym na raka płuc szczepu M. vaccae (wymawiane "emm vah-kay") objawy ich choroby ulegają poprawie, a dokładniej zaobserwowała, że bakteria ta powoduje:

  • zmniejszenie objawów raka,
  • zwiększenie witalności,
  • wpływa na poprawę zdrowia emocjonalnego,
  • poprawia możliwości poznawcze.

Odkrycie to zaciekawiło innych naukowców i bakteria trafiła pod lupę uczonych z Bristol University. Badano jej wpływ na leczenie raka, depresji klinicznej, Choroby Leśniowskiego-Crohna czy reumatoidalne zapalenie stawów. Powagę tych badań potwierdza zainteresowanie tematem światowej prasy (jak np. The Economist Bad is good).






Inna z kolei grupa naukowców, tym razem z Nowego Jorku dowiodła poprzez serię badań na myszach, że również samo spożycie tej bakterii (naukowcy przemycali myszom bakterie w maśle orzechowym) może mieć bardzo duży wpływ na organizm i objawia się szczególnie poprzez znaczną poprawę koncentracji i obniżenie poziomu stresu.

Z punktu widzenia ogrodnika to bardzo dobra wiadomość, bo oznacza ona, że pozytywny wpływ bakterii możliwy jest nie tylko poprzez iniekcję, ale i poprzez i normalny, codzienny kontakt z ziemią. W tej perspektywie również ryzyko skaleczenia podczas prac ogrodowych wydaje się mniejszym złem, mogącym przynieść potencjalnie spore korzyści ;-) (oczywiście po wykluczeniu zarażenia tężcem).

Także nie brońmy dzieciakom bawić się w ziemi czy błotku. Jak widać jest sporo prawdy w powiedzeniu: "brudne dziecko to szczęśliwe dziecko":-) 





Już miałam kończyć ten post, gdy trafiłam jeszcze na artykuł z wczorajszej Wyborczej właśnie o bakteriach glebowych... I sami poczytajcie - świeżutka sprawa:

Uczeni z Uniwersytetu Rockefellera odkryli w ziemi nieznaną dotąd bakterię produkującą potencjalnie bardzo skuteczny antybiotyk - tejksobaktynę. Zachęceni tym wynikiem zajęli się badaniem próbek ziemi z różnych stron świata. Odkryli m.in. na terenie Nowego Meksyku i Brazylii dwa różne naturalne związki chemiczne wykorzystywane do produkcji leków przeciwnowotworowych a na terenie poł.-wsch. Ameryki Północnej związek (podobny do ryfamycyny), który będzie można wykorzystywać do leczenia gruźlicy (opornej na inne środki).

A to dopiero początek badań. Jako, że naukowcy nie mogą samodzielnie objechać całego świata w celu pobrania próbek można im w tym pomóc biorąc udział w badaniu. Wystarczy wypełnić krótką ankietę na stronie projektu "Drugs from Dirt". Każda osoba, której próbka zostanie wykorzystana do analiz otrzyma dokładny opis profilu mikrobiologicznego swojej ziemi. Przy okazji zgłoszenia proszeni będziemy o odpowiedzenie na pytanie np. kim jesteśmy. Mamy wybór czterech odpowiedzi - klasą szkolną, przyrodnikiem, pasjonatem ogrodnictwa ekologicznego, a może najbardziej niesamowitą indywidualnością na planecie... Oj, miałam problem z wyborem odpowiedzi ;-), bo swój udział w badaniu już zgłosiłam!







Naukowcy porównują swoje badania do poszukiwania złota, bo jak mówią w łyżeczce ziemi jest więcej mikrobów niż wszystkich ludzi na ziemi. Przy czym zaznaczają, że ich "złoto" jest wyjątkowe bo można je pomnożyć - geny pożytecznych bakterii, które kodują użyteczne białka mogą być powielone za pomocą nowych urządzeń do sekwencjonowania DNA. 





I kto by pomyślał, że w ziemi, potocznie często nazywaną brudem, może znaleźć się tak wiele lekarstw... Intuicyjnie trudno się temu dziwić skoro z gleby właśnie wyrasta tyle cudowności i smakołyków... Oj, pięknie mamy to wszystko urządzone :-)



I jeszcze mała, prozaiczna rada dla tych, którzy zamierzają wziąć sobie do serca powyższe wiadomości i w celu lepszego przyswajania wszelakich dobrych mikrobów zrzucić na wiosnę rękawice. Jak oszczędzić paznokcie? - wystarczy przed wyjściem do ogrodu wbić je w kostkę mydła, a brud nie znajdzie tam dla siebie miejsca.








Pozdrawiam i dziękuję za wizytę :-)

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz być na bieżąco z kolejnymi - polub mój profil na Facebooku lub dodaj bloga do obserwowanych.


Informacje czerpałam z artykułów:

http://www.healinglandscapes.org/blog/2011/01/its-in-the-dirt-bacteria-in-soil-makes-us-happier-smarter/
http://wyborcza.pl/1,75476,17286142,Leki_ukryte_w_ziemi.html

Zdjęcia wg kolejności:
graphicmania.net
http://www.pinterest.com/pin/224265256415216479/
ivillage.comhipsterdetails.tumblr.com
http://www.pinterest.com/pin/5207355793835789/
itsoverflowing.com

piątek, 16 stycznia 2015

Wyniki konkursu


Tak jak obiecałam podaję dziś wyniki konkursu. Na początek chciałam wszystkim podziękować za udział w zabawie :-)

Zwycięzcy zostali wybrani drogą losowania. A to z kolei odbyło się dziś po powrocie z przedszkola "sierotki" losującej. Konkurencja nie była duża, pewnie dlatego, że konkurs trwał w okresie świątecznym i tuż poświątecznym.


Oto wylosowane nazwiska/pseudonimy:

- Magdalena z Quadro-Zielona Pracownia - mech płonnik,

- Pawanna z Moje krzaki ptaki i inne dziwaki - kapusta,

- Sandrynka z Sandrynki ;-) - sukulent.


Wszystkim serdecznie gratuluję :-) Czekam na Wasze adresy.




Plakaty już prawie gotowe do wysyłki...


Mam nadzieję, że podeślecie mi fotki jak rośliny wyglądają na Waszych ścianach. Będę czekać :-)

Niebawem moje prace będzie można kupić na Da Wandzie - gdy sklep będzie już gotowy zamieszczę link

A w ramach nagrody pocieszenia dla tych,  którym tym razem nie udało się wygrać załączam piosenkę -  mnie zawsze skutecznie poprawia humor. Klip z Wadowic - z jednego z moich ulubionych miast w Polsce :-)





Miłego weekendu :-)

wtorek, 13 stycznia 2015

Blogi, zioła i ogrody sensoryczne...


Trafiłam właśnie na ranking najlepszych blogów minionego roku Kominka. Idąc wskazanym tropem trafiłam na kilka ciekawych stron... Ale dla jasności - Kominek nie jest dla mnie światopoglądowym autorytetem, z niektórymi jego poglądami się nie zgadzam, choć z pewnością w strefie blogosfery wyznacza trendy. 


Scena Kominka dla najbardziej wpływowych blogerów 2014 roku.


Zajrzałam tam dlatego, bo byłam ciekawa, czy w tym roku znalazł się tam ktoś z naszego "roślinnego" podwórka i faktycznie, jest jedna laureatka - Klaudyna Hebda ze swoim blogiem Ziołowy zakątek. Jak nazwa wskazuje blog dotyczy głównie stosowania ziół, więc tematycznie nam do niego najbliżej... Trzeba przyznać, że jest to strona prowadzona z pasją i pełnym zaangażowaniem. 


www.kaludynahebda.pl

Dzięki Klaudynie wdrożyłam, ale i zweryfikowałam kilka swoich ziołowych receptur, np. dotyczącej stosowania imbiru jako kuracji przeciw przeziębieniowej (jak się okazuje plaster imbiru do filiżanki herbaty to trochę mało...). Przyznam też, że trochę ostudziła mnie w kwestii stosowania czystka, o którym w internecie tworzą peany rozliczne strony mianujące się jako pro-zdrowotne. Według Klaudyny naukowcy badający temat ziół szeroko otwierają oczy słysząc co się tu w Polsce dzieje - szaleństwo czystkowe... W końcu sama już nie wiem - leczy, czy nie leczy, walczy z alergią, czy tylko pełni funkcję placebo i znośnie smakuje (z miodem i cytryną) ;-) Na szczęście ponoć nie szkodzi... Póki co dopijam swój 200 gramowy zapas. Później pewnie zrezygnuje z dalszej kuracji.

I to by było na tyle jeśli chodzi o blogi z naszej bajki (chyba, że coś przeoczyłam?).  Co prawda jest jeszcze jeden blog traktujący o roślinnych przepisach... - Jadłonomia,  ale to póki co nie dla mnie - mam trzech chłopaków w domu ;-) 

A ogrodnicze blogi? Może w przyszłym roku załapią się w rankingu? Ktoś podejmie rękawice? ;-)

A z tzw. innej beczki dodam jeszcze, że własnie nawiązałam kontakt z kolejną instytucją zajmującą się terapeutycznym oddziaływaniem ogrodów. Jeśli spotykasz się z tym pojęciem u mnie po raz pierwszy to krótko wspomnę, że przyglądam się tematowi ogrodów sensorycznych i staram się rozwijać kontakty z ośrodkami z różnych stron świata, które w swoim bezpośrednim otoczeniu posiadają takie ogrody i zechcą podzielić się swoimi doświadczeniami w zakresie ich najważniejszych walorów,  zauważalnych sukcesów, największych radości osób je użytkujących...  Artykuły na ten temat znajdziesz pod tym linkiem. Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła napisać na ten temat ciekawy post :-)

A tymczasem, skoro jesteśmy przy temacie stymulacji zmysłów, zobaczcie ciekawostkę o tym jak można usłyszeć kolory, kiedy nie można ich zobaczyć...

Swoją drogą, chciałabym posłuchać dźwięków powstających w trakcie wizyty tego jegomościa w ogrodzie np. angielskim :-) Mozart pewnie by przy tym wysiadł ;-)




I zapraszam do zabawy w moim Candy/konkursie



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...