niedziela, 25 września 2016

Mniej więcej...


Wspominałam ostatnio, że będę bardziej systematyczna, będę blogować... i nie wyszło. Ale nie dlatego, że nie chciałam. Tylko po pierwsze - miałam dużo pracy, a po drugie: dopadły mnie wątpliwości, czy oby to co tu piszę nie jest zbyt banalne, czy może tylko zajmuję sobie i innym czas, czy może lepiej przekuć go na 'real life' i czy jest w tym jakakolwiek wartość dodana... Ciągle też trudno mi wyważyć tematy - co jest już za dużą prywatą, a co chciałabym napisać, a może już nie powinnam, bo ... nie wypada, bo to blog ogrodniczy. I czy kontynuować? Takie pojawiły się u mnie pytajniki z tyłu głowy. Być może wiecie o co mi chodzi? A może właśnie w ogóle mi się dziwicie, bo decydując się na bloga powinnam od razu mieć inne nastawienie?

No i jakie wnioski? ...Postaram się pisać więcej (dodam to z pokorą ;-), ale właśnie swobodniej, może czasem szerzej niż tylko o zieleni. Nie zamierzam już zaprzątać sobie głowy przesadną poprawnością i tym co wypada - w końcu jestem u siebie, a wszystkich i tak nigdy nie zadowolę ;-) I w ogóle nie ma co za dużo gadać, zobaczymy w którą stronę popłynę i czy ktoś mi jeszcze tu będzie towarzyszył ;-) To wszystko wyjaśni. Mniej więcej...;-)


I w tym temacie trafiłam na takie, zawsze aktualne, zestawienie:
(źródło:zszywka.pl )





Podzielę się również z Wami, że poznałam niedawno bardzo ciekawą osobę... Czasem tak jest, że Góra stawia na naszej drodze KOGOŚ, kto potrafi dotknąć w nas czegoś od środka, poruszyć, może obudzić dawną siebie, która gdzieś tam pod wpływem różnych przeciwności się 'ułożyła', uśpiła, straciła rezon... Czuję się jakbym dostała energetycznego kopniaka. Nie jestem już małolatą, która reaguje w ten sposób pod wpływem emocji. Przyjmuję to również na poziomie rozumu ;-)

Poznałam ją właśnie dzięki mojemu blogowi i to również utwierdza mnie w przekonaniu, że WARTO sobie gdzieś w swoim pokoju od czasu do czasu postukać w klawiaturę, bo dzięki temu może powstać coś sensownego, budującego, po prostu dobrego. Przedstawię Wam niebawem tą tajemniczą osobę i jej rodzinę, i co razem wymyśliłyśmy.

Zrobiłam też szybki przegląd tego co w blogosferze i u dawnych znajomych widzę, że m.in. Sandrynka również zawiera niemal rodzinne relacje, szaleje z pięknymi metamorfozami u jednej z czytelniczek... Dobrze, podoba mi się, że blog jest fajnym zaczynem rożnych, ciekawych inicjatyw, ale przede wszystkim spotkaniem ze sobą ludzi. 

A co poza tym? U mnie dużo pracy, dzieciaki rosną, chorują oczywiście w najmniej pożądanym momencie, tzn. tuż przed wakacjami, w ich trakcie, na początku roku szkolnego i przedszkola (ale na szczęście to nic poważnego). Niedawno wróciliśmy też znad morza, byliśmy w Jarosławcu i jeszcze we wrześniu mieliśmy niesamowitą pogodę. O tym też napiszę więcej niebawem.

Będę też powoli nadrabiać zaległości co słychać u Was drogie blogerki oraz komentatorki :-)


Tymczasem, załączam małą garstkę zdjęć z tego sezonu: 



fragment mojego ogródka


na grzyby


na porzeczki


na łąkę 


warzywno-ozdobnie
  

moi chłopcy w Jarosławcu; było aktywnie :-)


zachód słońca, plaża w miejscowości Wicie



i na koniec pozdrawiam Was osobiście :-) 





Do usłyszenia,
Ania








czwartek, 28 kwietnia 2016

Prośba o wsparcie ogrodu sensorycznego - poprzez przysłowiowy "klik"

Witam Was po długiej przerwie,

jakoś tak na wiosnę prawie każdego roku pochłaniają mnie rożne prace okołodomowe, wiosenne sprzątanie, że przyznaję rzadko zaglądam na bloga. Mam również zaległości w czytaniu Waszych blogów... Ale niebawem mam nadzieję się poprawić :-)

Dziś piszę, bo zwróciła się do mnie Fundacja Dzieci Wuja Toma, która właśnie planuje stworzyć u siebie ogród sensoryczny (lokalizacja: Aleksandria Druga, woj. śląskie, okolice Częstochowy) i doposażyć go w dwa specjalistyczne sprzęty dla dzieci niepełnosprawnych i prosi o wsparcie. Pomóc można bardzo łatwo, bo fundacja bierze udział w konkursie grantowym Aviva i walczy o głosy - wystarczy wejść na stronkę, wpisać swój e-mail..., a później kliknąć w link, który otrzymamy.




Jak wiecie temat ogrodów sensorycznych często u siebie na blogu poruszam, uważam za wart uwagi i propagowania; W końcu terapia z wykorzystaniem darów natury to bezcenne dobrodziejstwo, z którego trzeba czerpać garściami :-) I Wy drogie ogrodowiczki, jak Was znam, myślicie tak samo :-)

Zachęcam Was do klikania i oddawania głosów. Wiem, że macie ogromne serducha i same często angażujecie się w podobne akcje :-) Dlatego od razu dziękuję Wam w imieniu tych dzieciaków :-)

I jeśli możecie - udostępniajcie :-)

Ja już oczywiście kliknęłam.

Strona projektu:


ps. Aviva proponuje zaznaczanie różnych "ptaszków", związanych z wykorzystaniem adresu do celów marketingowych, ale ja zaznaczyłam tylko pierwszy dotyczący zgody na udział w konkursie i też wszystko zadziałało jak trzeba i nie spodziewam się żadnej nadprogramowej poczty ;-)


Pozdrawiam Was ciepło :-)
A.

piątek, 26 lutego 2016

Hortensja bukietowa 'Phantom' - mało wymagająca piękność.


Podejrzewam, że większość moich stałych czytelniczek zna tą odmianę hortensji:

Hortensja bukietowa 'Phantom' (Hydrangea paniculata 'Phantom') 

Jeśli jeszcze nie ma jej u Was, to prawdopodobnie już rozważałyście, czy może nie znalazłoby się gdzieś, a może..,  jakoś... miejsce właśnie na nią... Dobrze zgaduję? ;-)


To tylko dla formalności króciutko o naszym Phantomie: 

Odmiana niezawodna, pięknie, obficie kwitnie od sierpnia do października. Ma duże kwiatostany: 30-40 cm. Zadowoli ją przeciętna gleba, najlepiej lekko kwaśna. Mrozoodporna w każdej strefie klimatycznej w Polsce. Dobrze sobie radzi zarówno w gruncie jak i pojemnikach.

Wady: bliżej nieznane (aha, no może poza tym, że nie jest zimozielona i nie kwitnie cały rok, ale wyjątkowo przymkniemy na to oko, prawda? ;-)))) ).

Czego chcieć więcej?











Miłego weekendu :-)


Źródła zdjęć: zszp.pl,  hayloft-plants.co.uk (ostatnia fotografia)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...